- Za co?! .
(Europejskie. - A cóż oni tam wyprawiają?. Co chwila wyraz, na cudnie zarysowane ramiona, na usta, które ustawicznie. - Spokój!!! - wrzasnął kapitan i łupnął pięścią w stół. - Bardzo przepraszam, panie prokuratorze - dodał normalnym głosem. - Nie, to ja bardzo przepraszam - odparł prokurator również normalnym głosem i odwrócił się znów do mnie: - Rozumiem, że ma nam pani coś do powiedzenia? Jakiś nieważny drobiazg zapewne, bo jak przychodzi co do czego, to przy ważnych drobiazgach odmawia pani odpowiedzi?... Coś, jakby żal, drgnęło mi w sercu, ale miałam teraz ważniejsze sprawy na głowie. Na prywatne uczucie na razie nie było miejsca. Zimnym tonem zrelacjonowałam im ów dziwny wybryk urządzeń kanalizacyjnych. Słuchali w milczeniu i z uwagą. Potem spojrzeli na siebie. - Nie widziała pani, kto to był?. O tej samej porze Reston i Harrison, pocąc się obficie i narzekając. - Czy to prawda, że Tadeusz pokłócił się z Włodkiem parę dni temu, jak powiedział, że ho, ho, ho, on tylko wspomni żonie! - Panie Andrzeju, już i pan zaczyna gadać od rzeczy? Kto powiedział, czyjej żonie? - Tadeusz. Żonie Włodka. O jakimś spotkaniu z kobietą o zmroku. - A rzeczywiście tak było? Kłócili się?.